Już dziesiąty raz w Rudawach, tym razem oprócz wspinaczki nietypowy nocleg w hamaku.. (2)Rozgrzewka przed aborystyką, czyli wspinaczką na drzewaRuszam jeszcze na rower wzdłuż rzeki Bor, piękne widoki, dużo mostów i krowy pasące się na okolicznych polach. (3). (4). (5). (6)Kolejnego dnia pakuję sprzęt wspinaczkowy i ruszam w poszukiwaniu noclegu. (7)Znajduję idealny szczyt, czyli Skalna Grzęda o wysokości 760 metrów, a na samej górze wysokie drzewa do zawieszenia hamaka. (8)Po ciężkiej wsinaczce piwko pomarańczowe 0% dla uzupełnienia energii :)Okazuje się, że dzika Skalna Grzęda wcale nie taka dzika, na zachód słońca 5 osób wdrapuje się tutaj aby zrobić piknik, całe szczęście zmieniają miejsce biwaku na inneRzutka wydaje się być nieodzowna do przeciągnięcia liny gdy gałęzie są dość wysoko. (9). (10). (11)Trochę zabawy i skakania po okolicznych drzewach przed finalnym rozwieszeniem hamaka. (12)Taka taśma powinna wytrzymać, bo w przeciwnym razie czekałby mnie lot w dół jakieś 15 metrów :). (13). (14)Jeszcze poszukiwanie lepszych widoków na szczycie drzewa, na którym rozwieszony jest hamak. (15)Plecak zawieszony strategicznie obok hamaka, aby można był szybko coś wyciągnąć w środku nocy. (16). (17). (18). (19)Hamak widoczny z dołu, gdy musiałem zejść po czapkę, która spadła mi przez przypadek. (20)Pobudka po 11 godzinach. Pierwszy raz w hamaku i okazuje się on nadzwyczaj wygodny. (21)Butów nikt mi nie ukradł, całe szczęście niedźwiedzie mają za wysoko :)VID_20250615_095311_00_042_2025-06-20_00-11-58_screenshotOstatni look na skałę Skalna Grzęda, gdzie na drzewach rozwiesiłem hamak, miejscówka niezwykle klimatyczna, choć nie ma tam wiele miejsca i jest dosyć stromo. Na pewno kiedyś tu wrócę :)